Nasz człowiek z żelaza, czyli IRONMAN 70.3 zaliczony!

703-pula-arena-scenic

O tym, że sport i zdrowy styl życia są jedną z najważniejszych wartości TACTICA Pharmaceuticals pisaliśmy już nie raz. Nikogo nie zdziwi więc fakt, że na koncie naszego firmowego sportowego teamu pojawiły się kolejne sukcesy. Tym razem granice swojej wytrzymałości w niezwykle trudnej dyscyplinie sportowej, jaką jest triathlon, pokonywał nasz „człowiek z żelaza” – Tomasz Gomulec, współzałożyciel TACTICA Pharmaceuticals.

W tym roku jedna z największych światowych imprez dedykowanych triathlonowi IRONMAN 70.3 odbyła się w Europie, w pięknej chorwackiej Puli. To położone nad Adriatykiem największe miasto półwyspu Istria może poszczycić się sięgającą czasów antycznych historią i wspaniałymi zabytkami, z jednym z trzech najlepiej zachowanych amfiteatrów Starożytnego Rzymu na czele, w którym niegdyś odbywały się walki gladiatorów i dzikich zwierząt. Dziś to niezwykłe miejsce zostało przeznaczone na metę „żelaznych” zawodów, w których ponad 2 tys. zawodników musiało zmierzyć się z przeciwnikiem godnym niejednego gladiatora – własną wytrzymałością, siłą, techniką…

20160918_162933_002_resized… i pogodą. Już na początku zawodów, zainaugurowanych 1.9-kilokmetrowym dystansem pływackim, okazało się bowiem, że trudne warunki atmosferyczne staną na przeszkodzie nawet najwytrwalszych uczestników. Ponad dwumetrowe fale zdołały przesunąć graniczne boje, wydłużając dystans do przepłynięcia, a silny wiatr i rzęsisty deszcz sprawiły, że etap rowerowy (90 km) z 700-metrowym przewyższeniem i zjazdem w temperaturze 13 stopni zmienił triathlonowy bieg w sport ekstremalny. Po takich wyczynach 21 kilometrów biegu wydało się wręcz odpoczynkiem!

–  Dla „ludzi z żelaza” to była już frajda, po tak ciężkim rowerze biec w oberwaniu chmur
y i rwących potokach płynących ulicami Puli. Dodatkową „atrakcją” odcinka biegowego było zbieranie opasek – zielonej i żółtej. Ta ostatnia była najbardziej upragniona, bo od momentu jej ubrania pozostawało 3 km do mety dla „gladiatorów” w amfiteatrze. Ja potrzebowałem na dotarcie do mety 1,47 h, a cały dystans zajął mi 5,35 h, co pozwoliło mi znaleźć się w pierwszych 27% wszystkich zawodników – relacjonuje Tomasz.

Tomku, pękamy z dumy i serdecznie gratulujemy, życząc, by kolejne zawody odbyły się w bardziej sprzyjających warunkach atmosferycznych, ale z przynajmniej taką samą, a nawet większą energią i entuzjazmem jak do tej pory!